IMGP7108

Specialized Epic S-Works 29 na Sramie XX. Na takim rowerze Jaroslav Kulhavy wygrał w minionym sezonie generalkę  i został Mistrzem Świata w XC. Takie fakty dają do myślenia...mamy do czynienia z najlepszym na globie zawodnikiem, ale czy rowerem? Mnie do Jaroslava trochę brakuje...w sumie to jemu do mnie - jednego centymetra wzrostu i 7kg. Różnice w parametrach wydolnościowych przemilczymy. Nie będę obrażał osoby, której nie znam, przechwalać się też przecież nie lubię

Mateusz Nabiałczyk

Tak zupełnie poważnie, choć już w tamtym roku było dane mi jeździć na dokładnie takim rowerze w górach, trwało to zbyt krótko, zbyt na chybcika, by móc wykrystalizować ostateczne wnioski.  Z tego powodu ucieszyłem się, gdy okazało się, że z bujanym Specem spotkamy się ponownie i to na zdecydowanie dłużej.

Rower wygląda obłędnie, to nie ulega wątpiwości. Malowanie testówek Speca często bywa wyraźnie mniej korzystne, niż standardowych katalogówek. Ten przypadek to subiektywny ewenement, lepszy wg mnie jest tylko Epic 29 XTR, ale kto by chcial osprzęt Shimano...

IMGP7259

Tutaj mamy do czynienia z wersją na pełnej grupie Sram XX uzupełnionej o komponenty sygnowane logiem producenta ramy. Najczęściej oznacza to niskiej klasy szpej pozwalający obniżyć koszty produkcji bez poważnego grymasu ze strony średnio ogarniającego temat klienta. W przypadku topowego Epica oznacza to ‘ciut’ więcej – wszystko sygnowane logiem Specializeda jest robione przy współpracy z najlepszymi fachowcami topowych marek. W efekcie powstają upgrade’owane części, których parametry są niebywałe.

Napęd XX uzupełnia węglowa korba S-Works z dwoma patelniami 38/24.  Wewnętrzna część jej ramion wygląda po prostu świetnie i dodaje charakteru. Łożyska rzecz jasna ceramiczne. Istna biżuteria.

IMGP7295

IMGP7287IMGP7288

Koła Roval SL zbudowane są na bazie piast DT 240’s, które na życzenie Specializeda dostały 2x więcej punktów zaczepienia na obrót względem standardu, proste szprychy Revolution/Aerolite i szerokie karbonowe obręcze. Rezultat to 1400g i max rekomendowana waga bikera aż 108kg! Do tego przód po jednej stronie zrobiono na słoneczko. Cudeńka te obuto w zestaw Fast Trak i Renegade, oczywiście w wersjach S-Works (w testowanym rowerze na tyle Fast Trak Control).

IMGP7307

Amortyzator przedni to wszystkim znana Reba (normalnie montowany jest SiD), ale czy do końca? Jej lagi kryją Braina, a korona jest karbonowa. Z tyłu mamy Foxa, zapewne RP23 zmodowanego specjalnie do pracy z zawiechą FSR. Jej łączniki śmigają na łożyskach FSA, co daje gwarancję co najmniej przyzwoitej żywotności.

IMGP7297

Rurki rzecz jasna również są karbonowe i sygnowane eSką –prosta kiera 680mm z wyraźnym backsweepem i sztyca z jarzmem na 1 śrubę zwieńczona siodłem BG Phenom Expert na tytanowych prętach.

Trochę zacząłem od dupy strony, bo wypadałoby startować od ramy, zatem do dzieła. Napis S-Works oznacza najwyższy indeks włókien Specializeda Fact 11 (lepsze są tylko w niebotycznie drogim szosowym McLarenie), który gwarantuje najwyższą jakość i wytrzymałość przy możliwie najniższej masie. W przeciwieństwie do niższych modeli nawet tylny trójkąt jest z karbonu, co świetnie dopełnia całości i daje poczucie ‘nieoszukania’, ale przede wszystkim urywa kolejne gramy. Zawieszenie to typowy czterozawias FSR z wyeliminowanymi wadami (w rozumieniu zawodniczej efektywności) przez najnowszego Braina. Mamy tu również oczywistą oczywistość typu stożkowa główka ramy, mufę pod standard BB30  czy też tylne widełki pod rozstaw 142mm i oś 12mm.

IMGP7281

Geometrycznie jak to u Speca – ciężko się do czegokolwiek przyczepić, wszystko przemyślane i sprawdzone w bojach. Epic to typowy ścigant z przeznaczeniem na maratony i etapówki, który gwarantuje optymalne wyciągnięcie sylwetki i prawidłowy rozkład ciężaru. Konkretne liczby znajdziecie na stronie producenta. Ja słowem prywatnego komentarza dodam tylko, że w przypadku rowerów tej marki zawsze mam 100% pewności, że rower będzie dokładnie taki, jakbym sobie tego życzył...niewielu firmom ta sztuka się udaje nawet w pojedynczych modelach, a gdzie tu mowa o całych kolekcjach.

Co jeszcze wyróżnia topowe produkty Speca? Ciekawe rozwiązania, często pod prąd przygłupawym trendom, których słuszności nikt dowieść nie może. Patrząc na Epica ktoś może zapytać, dlaczego taaaka firma, taaaki rower, a przewodów nie puszczono w ramie? To proste i oczywiste – najwyższy Epic nie ma robić za eksponat, a sprzęt do wygrywania. Pociągnięte dołem kable nie psują mocno estetyki, a pozwalają na puszczenie linek przerzutkowych w 1 kawałku pancerza, co ma ogromny wpływ na opory i niepodatność na warunki zewnętrzne i to bez konieczności stosowania drogich rozwiązań typu Gore Ride-On. W przypadku tylnego hamulca przede wszytkim uzyskujemy łatwy dostęp, gwarantujący błyskawiczny demontaż w przypadku awarii. Genialne w swojej prostocie! Kolejny pozornie nieistotny niuansik to szerokie koncówki piast ze zwiększonym powierzchniami podparcia o widełki zwieńczone zaciskami DT RWS (przód 9mm, tył 12mm). W rezultacie sztywności nikomu nie braknie, a to właśnie w tym miejscu koła są najbardziej narażone na pływanie. Wsadzono nawet matchmakery, aby kokpit był bardziej uporządkowany i ascetyczny. Tego typu duperele sprawiają, że po prostu wiemy,  za co płacimy.

IMGP7315IMGP7282

Rzeczywiście wszystko na wizus wydaje się mistrzowskie, ale czy praktyka to potwierdzi?

Wkręcamy pedały i...nie jedziemy. Ważymy! 11kg może negatywnie szokować, bo jakby nie było, rower swoje kosztuje, ma skrajnie topowy osprzęt, a co za tym idzie, chciałoby się wynik poniżej 10kg.  Jak się nad tym chwilę zastanowimy i przydrążymy temat, to okaże się, że np. konkurencyjny Scott Spark RC ma 10,5kg bez pedałów (przy wyraźnie lżejszej ramie i zakurzonym biegiem czasu zawieszeniu). Warto też podkreślić, że w testówce zamiast SiDa mamy Rebę, Renegada S-Works zastąpiono wyraźnie cięższym FastTrackiem Control,  a i zamontowano koszyk na bidon. Dodatkowo po przejęciu na własność naturalnym odruchem jest wywalenie z miejsca dętek, zatem okolice 10,6kg dla kompletnego roweru można uznać za punkt wyjścia.

Ustawianie roweru pod siebie przebiega bardzo szybko i sprawnie za wyjątkiem zabaw z zawieszeniem. Obecność dwóch Móżdzków powoduje, że wstępnie ustawione ciśnienia są zdecydowanie za niskie, bo mimo ograniczenia ich pracy do minimum przy pompowaniu widocznie i tak wpływały na ugięcie za sprawą bikera dając wrażenie sztywności, a na nierownościach dobijało. Ostatecznie pełne zawieszenie udało się ustawić dopiero po około 5h kombinacji, i tak ze świadomością, że do osiągalnego optimum i tak jeszcze brakuje przynajmniej drugie tyle czasu, ale przecież nie będę aż tak skrupulatny z maszyną, którą i tak za pół miesiąca mi zabiorą...lepiej nabijać kilometry.

Na samym początku opisu wrażeń z jazdy chciałbym wyprzedzająco zaznaczyć jedną rzecz – jak mamusię kocham, do roweru nie mam żadnych poważnych zastrzeżeń, a na każde słowo poniższej krytyki, której i tak będzie niewiele trzeba brać poprawkę na to, że nie dość, iż tester jest wybitnie wybredny, to jeszcze przyrównuje ten rower do nieistniejącego (czy aby napewno?) ideału.

Ruszam spod domu i autentycznie po dosłownie 3 obrotach korbą już wiem, że pod dupą mam piekielnie szybki sprzęt. Krąży opinia, że Epic to rower dla osób nie do końca lubiących fulle. Niesposób się z tym nie zgodzić. Nie mamy żadnych blokad, a mimo to po stanięciu na pedały nie ma pompowania i cała energia idzie w koła. Od razu zaznaczam, że przy mocnym depnięciu czuć, że zarówno przód, jak i tył się ugina, ale obrazowo powiedziałbym, że jest to mniej wyczuwalne, niż w przypadku zablokowanego na maksymalnie skręconym FloodGacie Rock Shoxa. W sumie mniejsza o to. Najlepsze jest to, że cisnąc na stojąco mamy wrażenie jazdy na kompletnie sztywnym rowerze, a gdy z impetem trafimy jakąś przeszkodę, to momentalnie następuje ugięcie. Nie ma żadnego opóźnienia skutkującego nieprzyjemnym uderzeniem - świetne!

IMGP7322

Na zawodach najczęściej wygrywa ten, kto nieprzerwanie pedałuje w swoim rytmie. Epic to umożliwia nawet na okrutnych sekcjach z korzeniami, gdzie na moim węglowym sztywniaku z bezdętkami o szerokości 2,25” jest to mocno utrudnione i interpolując to na warunki maratonu górskiego im dalej i trudniej, tym Epic daje większą przewagę...sami wiecie, jakie to uczucie mieć w nogach 40km i robić długi sztywny podjazd choćby z większymi przepustami, które powtarzają się  co 10m...a gdzie tu mowa o progach skalnych i innych mocniejszych atrakcjach. Na Epicu wystarczy kręcić, rower zrobi resztę i to dbając o rozsądne pożytkowanie naszej energii wkładaniej w korbę. Zostając przy podjazdach należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Tylny zawias wybitnie dba o trakcję, co przekłada się na to, że górki z trudem pokonywane na lekkim sztywniaku teraz nie stanowią większego problemu. Wystarczy kręcić i pilnować przodu, problem przyczepności po prostu nie istnieje...a z tyłu nie pierwszej świeżości Fast Trak i mostek ustawiony na +.

Płaskie, choć niekoniecznie gładkie odcinki dobitnie pokazują, że Spec bardzo dobrze przyspiesza, może nie jak Stumpjumper, ale jak na fulla to wręcz niebywale. No, ale co się dziwić, skoro zawieszenie przeciwstawia się naszej sile, a ultralekkie i sztywne koła bezstratnie nas katapultują do przodu.

IMGP7171

IMGP7108

Na zjazdach po prostu poezja. Znowu większość roboty robi za nas rower. Dupa za siodło, ugięte w stawach przeszczepy i można beztrosko lecieć w dół bez obaw, że powypadają nam plomby i rzepki z kolan. Żeby zrobić fikołka, trzeba się naprawdę mocno postarać, bo nie dość, że główka ma 70*, kierownica 680mm, to jeszcze z nieocenioną pomocą przychodzi przedni Brain, który mocno ogranicza nurkowanie.

IMGP7168

Jak już ruszyłem kwestię opon, to przyznam, że patrząc na nie przez pryzmat poprzedników jestem wręcz zachwycony. Nie znaczy to, że nowy model jest rewelacyjny, ale dobre jest wrogiem słabego. Gumy są dość szybkie i przede wszystkim przewidywalne, ale odnoszę wrażenie, że na będącym swego rodzaju kanonem secie RaRa/NN byłoby i szybciej i przyczepniej...może gdyby z tyłu był Renegade, moje zdanie byłoby mniej jednoznaczne w kontekście szybkości. Szczęśliwie śmigałem tylko w suchych i lekko wilgotnych warunkach i raptem na palcach jednej ręki wyliczyłbym sytuacje, w których potrzebowałem czegoś ponad własności Speców.

Same koła okazały się mocnym punktem roweru. Na brak sztywności nie mam prawa narzekać, a kolarską wydmuszką nie jestem. Z pewnościa zawieszenie pomogło uniknąć poważnych centr, ale przyznam się po fakcie, że przed rokiem na jazdach testowych w górach złapałem z tyłu kapcia i leniwie zjechałem ‘na feldze’ po szutrówce do punktu serwisowego. Po wymianie dętki koło było idealnie proste! Jak przyspiesza sztywne 1400g, pisać chyba nie muszę. To chyba właśnie przyjemnie terkoczące Rovale SL sprawiają, że zupełnie nie czuć tych 11kg.

A napęd? Na codzień użytkuję Srama, więc oczekiwania odnośnie działania mam spore, tymczasem XX wywołał uśmiech na miej twarzy. Co prawda przód pod skrajnie dużym obciążeniem zupełnie nie reaguje na prośbę o zrzucenie stymulowaną cynglem, ale w takich sytuacjach nie prostestuje tylko stary XTR. Niemniej jest to najlepiej działająca przednia zmieniarka pod 10sp, jaką mogłem pomęczyć. Za to tył to klasa sama w sobie. Mimo usilnych starań zawsze jest bezbłędny i skuteczny. Co ciekawe działa mniej brutalnie, niż X9 czy X0. Manetki mają przyjemny opór i co najważniejsze – brak jakiegokolwiek luzu na dźwigniach.

Nie ukrywam, że miałem obawy odnośnie rozpiętości napędu. Jak na moje umiejętności 38/24 i kaseta 11-36 gwarantuje przyzwoity dół i lekko niewystarczającą górę, gdy mówimy o szutrach i asfalcie. Ale umówmy się – klasowy zawodnik na 24x36 zrobi bez trudu każdy podjazd, a na łatwym zjeździe powyżej 50km/h albo położy się na kierownicy i chwilę odpocznie, albo przemęczy się na wysokiej kadencji, albo...pomyśli o wymianie blatu. I tak wiadomo, że skrzynię biegów dobiera się pod charakterystykę tras, więc ciężko mówić tu o jakiejkolwiek wadzie.  Natomiast dzięki relatywnie małemu blatowi mamy spory prześwit, który jest dość istotną rzeczą przy prostopadłym pokonywaniu przeszkód.

Kolejną niewątpliwą zaletą okazuje się linia łańcucha, która powoduje, iż w zasadzie przy tym napędzie nie istnieje coś takiego jak przekos...zaczynam się chyba powoli przekonywać do 2x10...jeszcze niedawno byłem w skrajnej opozycji.

IMGP7306

Jako właściciela hardtaila urzekło mnie też to, że pomimo nieco większej masy Epica i mniejszej zwinności wymuszającego bardziej siłowe rozwiązania, do domu przyjeżdzałem wyraźnie mniej zmęczony. Oczywiście nogi bolały podobnie, ale tyłek, kręgosłup i kolana czuły się jakbym dopiero wstał z łóżka. Gdy ktoś jeździ co drugi dzień może i jest to bez znaczenia, ale nie ma chyba nic gorszego, jak perspektywa jazdy z obolałą dupą.

A teraz to, o czym uprzedzałem po wstępnej prezentacji modelu, czyli drobne narzekania...

Hamulce Avid XX co prawda pozwalają postawić rower na 1 kole, mają wzorową ergonomię i modulację, ale są wyraźnie słabsze od Elixirów. Wypadałoby wziąć poprawkę na to, że statystyczny zawodnik ma dobre 10-15kg mniej ode mnie i raczej stosuje się do zasady „kto hamuje, ten przegrywa”, ale zdecydowanie życzyłbym sobie większej siły i mniejszej gumiatości nawet kosztem paru dodatkowych gram.

IMGP7296Smutny byłem też, gdy podczas robienia dość karkołomnych pętli XC kumple na sztywniakach wyraźnie mi uciekali, gdy zaczynało robić się ciaśniej i bardziej kręto. Epic jak na fulla 29er i tak jest pod tym względem bardzo dobry, ale na ‘singlowe’ XC bym go nie polecał. On potrzebuje trochę przestrzeni, która daje więcej możliwości.

Jeszcze uwaga odnośnie jarzma sztycy, które przy niespodziewanych uderzeniach dupą na zjazdach wydawało przerażający dźwięk stękającego karbonu – nic się nie przesuwało, ale gdyby zastosowano dwie przeciwlegle ułożone śruby, jak np. w Thomsonie, to najprawdopodobniej obyłoby się bez akustyki.

Garść przemyśleń poleciała, czas na jakieś ostateczne refleksje...

Czy Epic S-Works XX 29 jest rowerem idealnym? TAK! Warunek nr 1 – dużo jeździć, startować w prawdziwych maratonach MTB i etapówkach. Warunek nr 2 - zmienić opony, hamulce, sztycę.

Rower po bliższym poznaniu zrobił na mnie ogromne wrażenie. Po zeszłorocznych jazdach na prezentacji kolekcji 2012 zrezygnowałem z jego zakupu, bo wydawało mi się, że rower nie chce sam podjezdzać, a to dla mnie grzech niewybaczalny - albo miałem zły dzień, albo tragicznie ustawiony rower.  Teraz już wiem, na co będę odkładał talarki.

Na Specu rzeczywiście poczułem się lepszy, szybszy, pewniejszy siebie. To niesamowite, gdy siadasz na nieznany ci rower, cięzszy od twojego prywatnego 29era i z łatwością robisz trasy, które dotychczas były z pogranicza twoich możliwości. Zaczynasz wierzyć w siebie, tniesz zjazdy, których dotychczas się bałes ruszać...budzi się w tobie duch Mistrza.