http://www.test.rowery650b.eu/images/stories/Sprzet/Testy/Stup29/Stup29%2000008.jpg

Jakoś tak na wiosnę, wraz z powrotem bocianów zaczynają pojawiać się w redakcyjnych domach nowe rowery. W tym roku bociek zahaczył o alpejskie wierchy i przyniósł aluminiowe złote dziecko. Tego roweru nie znajdziecie w sklepie za rogiem, jest polskim rodzynkiem. Wołają na niego ZABOO Stup29, a przyjaciele po prostu "Stupcio".

Michał Śmieszek

Słowem usprawiedliwienia, powinienem zatytułować ten test inaczej, bowiem nasz szwajcarski przyjaciel nie produkuje gotowych rowerów. Podstawą są karbonowe i  od niedawna aluminiowe ramy, do których każdy może zamówić osprzęt wedle własnego uznania. Niemniej rama jest nadal tylko częścią główną jednośladu, dlatego testujemy "gotowy" rower ZABOO Stup29.

Tradycyjnie na początek "reminder" dla leniuchów oraz "zarobionych" (w korporacji mówią na to przypominacz). ZABOO Stup 29 jest pierwszym aluminiowym 29erem w kolekcji szwajcarskiej manufaktury Simona Zahnda. Ponoć w projekcie uczestniczyła konkurencyjna ekipa TransAlpes, o czym świadczy napis na górnej rurze. W międzyczasie dostaliśmy jednak informację, że z bliżej nieznanych powodów bieżące ramy Stup29 pozbawiono tego detalu. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o szwajcarską czekoladę.

Rama wzorem karbonowych 29erów ZABOO jest dość ascetyczna pod względem graficznym. Najbardziej charakterystycznym elementem jest malowanie w kolorze "złoty-mat", które moim zdaniem tworzy wokół niej wyjątkowy "klimat" - przyciąga spojrzenia gawiedzi. Całość wyspawano ze stopu 7075, dzięki czemu ma być lekko i sztywno, efektownie i efektywnie. 75% założeń zostało spełnione. Zła ćwiartka dotyczy masy właściwej. Według katalogu rurki głównego trójkąta są potrójne cieniowane. Niestety Stup29 nie waży jak piórko, lecz jak dobrze podtuczony alpejski świstak. 18.5 cala to aż 1860g, co może zadowalało kilka lat temu. Teraz jesty wynikiem co najwyżej średnim. Z ciekawych ciekawostek, które rekompensują ten lekki tłuszczyk, można wymienić zgrabnie chowane w środek górnej i dolnej rury pancerze przerzutek oraz tylnego hamulca. Poza tym złotego króla Alp wyposażono w trapezową (taperowaną) główkę oraz mocowanie zacisku tarczowego w standardzie Post - Mount. Nie kombinowano z mufą suportu - 73mm BSA pozwoli bez komplikacji montować wszystkie dostępne mechanizmy korbowe. Jeśli ktoś, potrzebuje dokładniejszych informacji - odsyłam do artykułu opisującego pierwsze spotkanie ze Stupciem.

Stup29 00014

Tak jak mawiają studenci - teoria i praktyka, to dwie różne sprawy. O ile nie można Stupciowi odmówić oryginalności, to niestety estetyczne smaczki w postaci ukrytych pancerzy nie zawsze są należycie zaprojektowane. Montaż tylnego hamulca tarczowego wymaga odcięcia końcówki i ponownego zakucia oraz odpowietrzenia układu. A co w sytuacji, gdy uszkodzimy zacisk i trzeba zdjąć całość? Dlatego ja puściłem hydraulikę wierzchem. Nie lepiej jest z montażem pancerzy przerzutek, które wchodzą przez specjalne przelotki do górnej rury. Trzeba się nieco natrudzić, aby "wywlec" koniec pancerza przez otwór na drugim jej końcu.

Stup29 00010Stup29 00015

Duży "Strupek" (jak nazywa go  moja  piękniejsza połowa) został zmontowany z części z roweru Giant XTC 29, co widać doskonale na zdjęciach. Wykorzystałem firmowe koła P-XC29-2 Disc, amortyzator FOX F29 RL Evolution 15QR, niebieskie siodełko niejakiego Fizika o wdzięcznej nazwie Tundra "Zwei" i hamulce Avid Elixir 7. Aby jednak nie mnożyć bytów, pozwolę sobie nie pisać relacji z ich działania - ta pojawi się w teście właściwym roweru Giant XTC "0" 29.

Napęd jest dziełem japońskich projektantów z Shimano. Jedyne odstępstwo to dwu-rzędowy mechanizm korbowy Aerozine X12-SL A2, tu się pochwalę - z wygrawerowanym laserowo logiem naszej redakcji. A co!! Jak szaleć, to szaleć. Korby tej marki prezentowaliśmy nie raz. Obecny w moim rowerze dwublat sprawuje się prawie doskonale. Wzorowa sztywność, zero plastyczności! Bezproblemowa zmiana przełożeń pod obciążeniem, ale oczywiście zdarzyło się średniej zębatce zaciągnąć zbyt suchy łańcuch. Poza tym doszedłem jednak do wniosku, że mocowanie na jedną potężną śrubę jest średnim rozwiązaniem - umocowanie lewego ramienia trzeba sprawdzać znacznie częściej niż w przypadku Shimano. Dotyczy to nie tylko Aerozine, lecz także reszty świata, np FSA.

Stup29 00020_filtered

Zmiany dosięgły też ogumienie. Nowe Schwalbe RR zamieniło się z Geaxem Mezcal 2.1 TNT, o którym mam znacznie lepsze zdanie po tym jak głupi polski krawężnik rozprawił się z teoretycznie wzmacnianym (tubeless ready) niemieckim bokiem. Włoski Gucio jest nieco cięższy, ale z pewnością mocniejszy...i nie puszcza mlecznych baniek. Skoro mowa o oponach....w poprzednim tekście obawiałem się o ilość miejsca na oponę w tylnym trójkącie. Niepotrzebnie. 2.25" wchodzi z palcem w....na palec. Większa i agresywna guma też się zmieści, ale faktycznie przestrzeń na błoto będzie mocno ograniczona. Dla mnie to nie problem, ponieważ na co dzień nie stosuję tak szerokich kapci.

Stup29 00025_filteredStup29 00024_filtered

Reszta komponentów mojego roweru, to "letki jak pyrko" mostek Aerozine, karbonowo-aluminiowy drążek sterowy FSA oraz sztyca Truvative Stylo Team. Złego słowa nie powiem, zwłaszcza, że komplet dziwnym trafem zwraca na siebie uwagę. To pewnie przez te magiczne trzy literki Full Speed Ahead. Bym był zapomniał o genialnych gripach Es Chunky, o których można napisać doktorat, pieśń o miłości i osobny artykuł. Co z tego, że drogie, co z tego, że montaż może przyprawić o kurwiki w oczach. Liczy się chłyt, lans i niesamowity komfort jazdy... bez rękawiczek. Tak uzbrojony Stup29 dumnie wyjechał z domowych pieleszy wprost na błotniste ścieżki Wielunia. Idealne warunki, aby sprawdzić, co naprawdę warte są szwajcarskie zapewnienia o nad-turbo-przestrzenności geometrii i współpracy z Transalpinistami.

Stup29 00016

Stup ma sporo do udowodnienia. Jeśli wierzyć tabelkom, to typowy 29er ukierunkowany na maratonowe ściganie. Rozmiar 18.5 cala charakteryzuje się nieprzesadnie długą górną rurą (615mm efektywnie), która w połączeniu z nieco krótszym ogonem 440mm daje akuratną pozycję pozwalającą w precyzyjny sposób kontrolować poczynania roweru. To z pewnością nie Author, na którym możemy się wyciągnąć aż do przesady, ani tym bardziej Spec z bardzo krótkimi widełkami. Za to spodoba się każdemu, kto lubi właśnie takie wypośrodkowane konstrukcje. Zastrzegam jednak, że Stupiemu daleko do neutralnych osiołków, co jest efektem "wyostrzonych" kątów główki 71.5 oraz podsiodła 73, które wymuszają odpowiednie dociśnięcie tyłu, bez utraty kontroli na przodem, oraz zmuszają prowadzącego do kręcenia na wysokim rytmie. To ja lubię!

Jazda ułańska

Przesiadając się z niezbyt dopasowanego do mnie Gianta XTC poczułem się jak w domu. "...bo długość ma znaczenie"  chciało by się powiedzieć. Niby to tylko (aż) 3cm w pionie i parędziesiąt milimetrów w poziomie, ale różnica jest jak stąd do tamtego drzewa. Pierwsze wrażenie, kiedy zabawowa dusza spotka się z twardą aluminiową ramą to takie, że to będą ostre hołubce. Parę chwil później zastanawiam się, w którym miejscu konstruktorzy cieniowali ramę, ponieważ ta kompletnie nie tłumi drgań. Niby to nie odkrycie, ale cieniowane rurki jakoś lepiej rozpraszają drgania niż te zwykłe. Plusem sztywności jest subiektywne odczucie wysokiej efektywności układu człowiek/maszyna, na czym zyskuje moja skromna masa. 

Stup29 00001

Do roweru musiałem się przyzwyczaić, bo jednak prowadzi się inaczej niż Gigant oraz Peak29, którego testowałem wcześniej. Pewnie zapytacie czy lepiej, Nie...inaczej. Odwykłem od używania terminu, że coś jest "do duszy" wychodząc z założenia, że każdy producent ma własną wizję 29era. W przypadku ZABOO Stup29 ukłon został zrobiony w kierunku maratończyków i długodystansowców, którzy preferują niezbyt narowiste "klacze". Gdy zajdzie jednak konieczność, to nasz konik przeistacza się w rączego mustanga potrafiącego zmieścić się między każdym drzewem. Sylwetka, jaką przybiera kierujący jest pochylona - wyraźnie widać, że ręce przenoszą większy ciężar niż nogi. Co tu dużo mówić - kierownica jest poniżej poziomu siodła, nawet gdy mostek jest "na plusie".

Stup29 00005Dobra optymalizacja geometrii Stupcia sprawdza się na podjazdach, na których rower zachowuje się bardzo przewidywalnie, co w moim słowniku nie oznacza bynajmniej "stabilnie jak kłoda". Sęk w tym, że Stup29 nie jest sprzętem dla niedzielnego rowerzysty. Technika i właściwa "kultura" jazdy są tu kluczem do sukcesu. Góral wspina się jak kozica i nie trzeba kombinować z pozycją, tylko mielić korbami. Gdy jednak robi się "pionowo" to bez przesunięcia się na czub siodełka nie da rady, gdyż myszkowanie frontu może być trudne do opanowania. Na plus można dodać, że nawet w takim przypadku tylne koło nie traci trakcji. Oby tylko łyda podawała, a bieżnik gryzł stok...

Stup29 00003Analogiczna sytuacja objawia się na zjazdach. Obniżona pozycja sprawia, że mamy wystarczająco dużo kontroli nad naszą maszyną - łatwo jest nią manewrować przy małych prędkościach i na technicznych odcinkach. Nie ma róży bez kolców, owa łatwość kierowania tym jednośladem nie jest równoznaczna z okazją do nonszalancji - Stup29 rzadko wybacza błędy mimo tych wszystkich "kompromisów".

Na technicznych fragmentach, piaskach Stup29 zachowuje się jak prawdziwy wojownik - trudno go powstrzymać. To raz jeszcze połączenie wspomnianej stabilności i manewrowości. Przejazdy nad powalonymi drzewami, wysokie kamienie przeskakiwałem bez większego strachu, co zawdzięczam wyżej umieszczonej mufie suportu. Nie potrafię ocenić jednoznacznie, czy szwajcarski producent znalazł złoty środek, niemniej wprawny kolarz jest w stanie wycisnąć z tej ramy naprawdę dużo.

Stup29 00007

Wychwalana przeze mnie dobra "responsywność' na bodźce jadącego objawia sie przede wszystkim podczas manewrów, np na krętym singletracku, Stup29 może pochwalić się faktycznie wyraźną ochotą do głębszych skrętów, których inicjacja przebiega w typowy dla 29erów sposób - trzeba nacisnąć na kierownicę! Miła różnica w stosunku do konkurencji objawia się jednak tym, że oprócz reakcji na ruch kierownicą, Stup29 równie ochoczo odpowiada na ruch ciałem. Połączenie obu sprawia, że na tej złotym rowerze można bezwstydnie manewrować między drzewami. Jest flow! Jeszcze więcej adrenaliny wyzwala się, gdy w fazie skrętu wychylimy się lekko za siodełko - promień skrętu zmniejsza się drastycznie i wydaje się, że tylko przyczepność opon jest barierą dla roweru i jeźdźca. Warto tu tylko dodać, że nadal należy dopasować prędkość do warunków, bo mimo wszystko to 29er, a nie super-turbo-zwrotne małe koło. Tak czy siak banan na twarzy był równie szeroki jak podczas wygłupów na Banicie, którego testowaliśmy równolegle.

Stup29 00008

Przyśpieszenie na Zaboo nie jest zabójcze mimo wysokiej sztywności ramy oraz kół. Wszystkiemu winna dość wysoka masa ramy oraz właśnie toczydełek Gianta. Przez dobro własne nie wspomnę o "drobnej" nadwadze kierującego. Dużym plusem w trakcie kręcenia na stojąco jest brak pływania ogona oraz suportu. Nie kiwajcie głową z politowaniem, w tym rowerze ono nadal gdzieś tam jest, ale owe rozpraszanie się energii po ramie jest niezauważalne w trakcie siłowych sprintów. Gdyby nie to ciężkie dupsko....niczym rąbek od spódnicy. Pozostańmy jeszcze na sekundkę przy niewielkiej zdolności Zaboo do tłumienia drgań. Część osób z odchyłkami ku sportowej jeździe tylko przyklaśnie, ale zawiedzeni będą ci, oczekujący komfortu. Zaboo Stup29 jest "wygodny-inaczej", dlatego sekcje korzenno-kamienne pozbawią nas tanich plomb w zębach. Jedyny ratunek w odpowiednim ciśnieniu opon oraz pracy ciałem.

Stup29 00004

Pochwalić koniecznie trzeba wyjątkowo pancerny front. Półtora calowa główka nie jest wyłącznie marketingowym bełkotem. W połączeniu z grubaśnym liskiem przód roweru bez zająknięcia połyka bokiem nierówności. Jeśli coś nie wychodzi, to winnym jest jedynie prowadzący lub kiepskie opony. Wyjątkowa sztywność frontu i w sumie całej ramy pozwala tym samym używać ją przez osoby ważące grubo ponad setkę, czego stety/niestety jestem żywym przykładem. Można bez oporów podskoczyć do warzywniaka i kupić parę kilo kartofli, pomidorów, bez ryzyka, że rama złoży się w pół. :)

Stup29 00006 No dobraa, czas najwyższy podsumować Stupcia. Mógłbym napisać w dwóch słowach: wierny towarzysz, któremu nie straszne są epickie wyprawy, trudne maratony. Zniesie wiele, tak jak dosiadający go rowerzysta, i do tego jest całkiem ładny. Cieszą oko wygładzone spawy, sprytnie schowane pancerze, ale objawienie zalet przychodzi dopiero w trakcie jazdy. Stupcio potrafi poprawnie skręcać, podjeżdżać i zjeżdżać, tyko że nie zrobi tego za Was. Musicie mu pomóc własnymi umiejętnościami i doświadczeniem. Harmonia to podstawa. Śmiesznie to brzmi, przyznaję. Ale są konstrukcje, które od razu idealnie pasują. Są też właśnie takie, które potrzebują czasu, zmiany pewnych własnych nawyków (jeśli są). ZABOO Stup29 jest przedstawicielem tej drugiej kategorii. Wydaje mi się teraz, że mój złoty towarzysz zostanie u mnie na dłużej. Najlepszym testem naszego partnerstwa będzie maraton MTB 24h, który niebawem odbędzie się podwarszawskim Wieliszewie.

Stup29 00002Czy zatem aluminiowy ZABOO jest bez wad? Jeszcze się taki nie urodził!...Turyści nie przyczepią do niego pełnych błotników i sakw oraz będą kląć na brak "komfortu". Zmieniłbym też sposób prowadzenia przewodów na nieco mniej wyuzdany. Co do samej ramy, to jedynym elementem do korekty jest górna rura, która mogłaby być ciut dłuższa. W konsekwencji uzyskalibyśmy "mocno osadzony" rower. (inna sprawa, że na tle konkurencji Stupcio i tak nie wypada źle)

Pozostają jeszcze dwie największe wady tego modelu oraz innych ze stajni ZABOO: cena i dostępność. W chwili obecnej szwajcarska firma nie ma oficjalnego przedstawiciela w naszym pięknym kraju, produkty można nabyć jedynie on-line. Sęk w tym, że Stup29 kosztuje w przeliczeniu niewąsko, około 2100PLN. Za tą kwotę można nabyć lżejszą i bardziej znaną konkurencję. Pytanie tylko, czy równie ciekawie uszytą.